Witam się w pięciu językach którymi posługuję się lepiej lub gorzej, a konkretniej od najlepiej do najgorzej:)
Dlaczego doula, to jasna sprawa. Po prostu to poczułam. Poczułam ten wewnętrzny imperatyw i podążyłam za nim. Jestem na samym początku drogi, ale już udało mi się uszczęśliwić parę matek.A w pięciu smakach? Po pierwsze, dobra doula jest taka jaką ją potrzebuje matka. Dostosowuje się do jej potrzeb i NIGDY, nigdy nie narzuca swojego podejścia. Jeśli matka wybiera cięcie, dobra doula wspiera ją. Jeśli matka chce urodzić naturalnie, dobra doula pomaga jej w miarę swoich możliwości. Więc tyle ile matek, tyle będzie smaków douli:) 5 to za mało.
A drugi powód? Podpowiedziała mi nieświadomie moja mama. Na szkoleniu rozmawialiśmy o tym, że doula douli nie równa. Jest i doula katolicka i doula tańcząca i doula położna (sic!) więc zaczęłam szukać swojej specjalności.
Eko doula? Ok, ale większość z nas tak ma, to zupełnie naturalne i zazwyczaj wszystko się ze sobą łączy. Nosisz w chuście, pieluszkujesz naturalnie, nie karmisz słoikami i nagle, ooops, jesteś doulą.
No to może to, że mówię tyloma językami? I to był zaczątek. A moja mama, cudowna kobieta, zaczęła mnie ostatnio popychać na studia z medycyny chińskiej, bo cyt: "To będzie korzyść nie tylko dla Ciebie, ale dla całej rodziny". Głęboko wierzę w medycynę chińską i w to, że rosół ugotowany wg 5 przemian pomaga się podnieść po porodzie:) 5 przemian, 5 smaków:)
Jestem, a raczej byłam wegetarianką przez 20 lat, ale w ciąży nagle już nie mogłam obejść się bez mięsa. Na początku brzydziłam się sobą, a później zrozumiałam, że jeśli 20 lat wcześniej moje ciało powiedziało, że nie chce jeść mięsa, a teraz o nie woła, to ja jestem za głupia, żeby w to ingerować. Nie rozumiałam tego, po prostu za tym podążyłam z coraz mniejszym obrzydzeniem. A jakiś miesiąc po porodzie wszystko wróciło do stanu sprzed. Teraz gdy studiuję medycynę chińską, wszystko nabiera sensu.
Moja mama jest cudowną kobietą. Dzięki niej mam taki zapał i chęć do działania. Gdy szybko po świętach wracaliśmy do Wawy na moje szkolenie, ani słowem nie poskarżyła się, że tak krótko byliśmy i tak krótko miała dla siebie Cze, swojego ukochanego i na razie jedynego wnuka. Za to pochyliła się i szepnęła mi do uch: "Będziesz wspaniałą doula!"